
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoZginęło pięć osób, ludzie stracili dorobek życia.
Wspomnienie tej tragicznej nocy jest ciągle żywe w pamięci mieszkańców naszego regionu. Dokładnie 7 lat temu, 11 sierpnia 2017 roku, przez nasz region przeszła niszczycielska nawałnica. Pozbawiła życia pięć osób, w tym dwie harcerki w obozie nad Jeziorem Śpierewnik. Tysiące budynków zostało uszkodzonych. Silny wiatr powalił także miliony drzew. Jednym z symboli tej klęski stał się Lotyń w gminie Chojnice. Mieszkańcy tej miejscowości zachowali się jak bohaterowie. Pozostawili swoje uszkodzone domy, by nocą przez wiatrołomy dotrzeć do obozu harcerskiego w okolicach Suszka i udzielić pomocy dzieciom.
Zawsze będę wspominała to bohaterstwo. Ja zawsze mówię, że to jest bohaterstwo naszych czasów, bo ruszyć gdzieś do lasu, gdzie się nie wie, co się zastanie, iść tak na żywioł, nie wiedząc, czy się właściwie wróci stamtąd żywym, bo przecież ta burza, ta nawałnica cały czas trwała. Więc dla mnie bohaterami są ci ludzie, którzy poszli do lasu ratować innych.
Lucyna Rutkowska
U pani Lucyny przez wiele dni po przejściu żywiołu działało nieformalne centrum pomocy i wsparcia dla poszkodowanych, wolontariuszy i służb. W Lotyniu co roku odbywają się skromne uroczystości. Przybywają na nie mieszkańcy i harcerze. Pozostała też pamięć o wzajemnej solidarności i wsparciu.
Dowiedz się więcej:
Siedem lat temu przez nasz region przeszła tragiczna w skutkach nawałnica. Uszkodziła tysiące budynków, powaliła ogromne połacie lasu. Uderzyła też w obóz harcerski nad Jeziorem Śpierewnik. Po jej przejściu mieszkańcy Lotynia w gminie Chojnice ruszyli z pomocą młodym harcerzom. Tragiczną noc i późniejsze wydarzenia wspomina Lucyna Rutkowska z Lotynia. W jej domu działało nieformalne centrum pomocy poszkodowanym i zaplecze wolontariuszy.
rozmowa z Lucyną Rutkowską
Słuchaj w: