Podejrzany o kradzież złotej bransoletki policjant i zarazem radny miejski z Człuchowa nabiera wody w usta. W rozmowie z reporterem Weekend FM Robert L. nie tylko nie chce odnieść się do zarzutów stawianych mu przez prokuraturę, ale odmawia również odpowiedzi na pytanie czy zamierza zrezygnować z mandatu radnego. Dotąd ustąpił jedynie z funkcji przewodniczącego Komisji Skarg, Wniosków i Petycji i zawiesił członkostwo w klubie "Każdy Jest Ważny".
Sprawa jest w toku, nie chciałbym się na razie w jakiś sposób wypowiadać. Sprawa trwa, czekajmy do orzeczenia sądu i tylko tyle. Nie mogę na ten sposób się nic wypowiadać, mam zakaz, dam do mecenasa numer.
Ucina Robert L.
Jego prawniczka najpierw odmówiła Weekend FM komentarza zasłaniając się tajemnicą adwokacką, a potem telefonicznie udzieliła krótkiej wypowiedzi. Podkreśla, że postępowanie jest w toku i apeluje o powstrzymanie się przed ocenami do czasu jego prawomocnego zakończenia. "Mój klient jest niewinny i będziemy dążyć do wykazania tego w toczącym się postępowaniu" - mówi Weekend FM adwokat Elżbieta Jasieniecka. Przed prokuratorem jej klient przyznał się do zarzutu.
Tymczasem Weekend FM potwierdziło, że komendant wojewódzki policji w Gdańsku wszczął postępowanie, zmierzające do wydalenia Roberta L. ze służby. Trwa też postępowanie dyscyplinarne wobec funkcjonariusza, wszczęte przez komendanta powiatowego policji w Człuchowie.
Podejrzany o kradzież policjant pozostaje zawieszony.














