Niepokojące zjawisko w lasach wokół Tucholi. Leśnicy odnotowali wzmożoną obecność żerujących na drzewach owadów. Szkodniki stanowią dla nich duże zagrożenie i - jak zauważono na niedawnym posiedzeniu Rady Naukowo-Społecznej Leśnego Kompleksu Promocyjnego "Bory Tucholskie" - można się spodziewać, że niektóre fragmenty lasów bardzo ucierpią. Potwierdza to burmistrz Tucholi Tadeusz Kowalski, członek wspomnianej rady.
- Skala problemu jest ogromna. Będą pewne ograniczenia w dostępie do lasów, dlatego, że rzeczywiście na terenie Nadleśnictwa Woziwoda szczególnie i Tuchola jest największe zagrożenie. Jak relacjonowali panowie nadleśniczowie, tam liczono te szkodniki, ile na jednym drzewie czy na jednostce powierzchni, to były ilości zatrważające wręcz.
Jako poważną sytuację ocenia też radny, a na co dzień leśnik, Dariusz Kwaśniewski.
- Głównym szkodnikiem jest borecznik, występuje teraz wzmożony lot brudnicy mniszki, ale także jest barczatka, która może już być zwalczana w okresie wiosennym. Wszystko zależy od witalności drzewostanów.
Aby ustrzec się ostateczności, czyli wycinki części drzewostanu, Lasy Państwowe będą stosować opryski. W ubiegłym roku w skali kraju wydano na nie 7,5 mln zł. W tym zarezerwowano w budżecie na ten cel już 15 mln zł.















