Mężczyzna odpowie za zabicie swojego psa ze szczególnym okrucieństwem. Jest oskarżony o to, że w grudniu ubiegłego roku wrzucił żywego czworonoga uwięzionego w worku do jeziora Rąbki w Przechlewie, potocznie nazywanego przez mieszkańców jeziorem Mazur.
W studiu jest ze mną reporter Weekend FM Wojciech Piepiorka, który od początku zajmuje się sprawą.
- Dzień dobry Wojtku. Powiedz jaka kara grozi mieszkańcowi Przechlewa?
Ustawa przewiduje karę nawet pięcioletniego więzienia za zabicie zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Mieszkaniec Przechlewa ma jednak trafić za kratki na dwa lata. Mężczyzna przyznał się bowiem do winy i dobrowolnie poddał się karze. Uzgodnił z prokuratorem nie tylko dwuletnią, bezwzględną odsiadkę, ale też pięcioletni zakaz posiadania psa i nawiązkę w wysokości 1000 zł na cele związane z ochroną zwierząt. Od sądu zależy czy zgodzi się na taką karę i zakończy proces w trybie uproszczonym. Andrzej S. przed sądem będzie odpowiadał z wolnej stopy. Przypomnę tylko, że policjantom oskarżony tłumaczył, że pies działał mu na nerwy i miał go już dość.
Dzisiejsza (15.05) rozprawa w człuchowskim zaplanowana jest na 9.00.















