
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoSamorząd popada w coraz większe zadłużenie.
Aż 5 mln zł wsparcia dla szpitala, a de facto na uratowanie placówki, zgodzili się przekazać miasteccy radni. Decyzja zapadła na dzisiejszej (14.10), nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Miastku. Obrady były pokłosiem wniosku kierownictwa szpitala. Trudna sytuacja spółki ciągnie się od lat. Do poparcia wniosku emocjonalnie przekonywała prezes Alicja Łyżwińska. Podkreśliła między innymi, że lecznica zatrudnia 250 osób.
Dziś naprawdę decydujecie państwo nie tylko o dokapitalizowaniu spółki, ale o przyszłości. O przyszłości Miastka. Nie prosimy o jałmużnę. Prosimy o mądrą inwestycję w ludzi, w rozwój i bezpieczeństwo. Bo każdy z nas, czy dziś, czy jutro, będzie potrzebował lekarza, pielęgniarki, opiekunki medycznej.
Alicja Łyżwińska
Mówiła prezes spółki Szpital Miejski w Miastku Alicja Łyżwińska.
Radni poruszyli wiele kwestii. Od krytycznej oceny plany naprawczego, przez zmniejszenie liczby oddziałów do minimum, aż po groźbę upadku finansów gminy. Na pytania o ich stan skarbnik gminy przyznała, że od 2015 roku samorząd dofinansował szpital kwotą prawie 23 mln zł.
Po dzisiejszej zmianie nasze zadłużenie wzrośnie o kolejne 5 mln zł. Dług będzie nasz i na koniec roku jego prognoza to jest 50 mln 320 tys. zł. W mojej ocenie, możliwości chyba finansowania szpitala dla gminy, jak państwo widzą, ja tu nie chcę być demagogiem, ale one no są już na wyczerpaniu. Nasza zdolność inwestycyjna, tak z własnych środków, to jest 1 mln 670 tysięcy.
Bronisława Nielipiuk
Ostrzegała skarbniczka gminy Miastko Bronisława Nielipiuk.
Z kolei radny Artur Brodziński upatrywał problemów szpitala i gminy w braku pomocy z wyższego szczebla. Chodziło zarówno o wsparcie szpitala, jak i brak zgody na ścięcie wydatków samorządu poprzez reformę oświaty.
Mój ból to jest największy właśnie taki, że my cierpimy, a oni się śmieją. I nic więcej, bo ja tego inaczej nie widzę, bo my nie mamy żadnej pomocy, żadnego wsparcia. To jest przerażające. Bo ja uważam, że my nawet jak damy te pieniążki. nie ma problemu, bo oczywiście, że dobro człowieka i ratowanie jego jest bardzo ważne. Ale ja uważam, że w przyszłym roku będziemy mieli jeszcze większy kłopot.
Artur Brodziński
Mówił radny Artur Brodziński.
Ostatecznie radni stosunkiem głosów 7 za i 5 wstrzymujących się zgodzili się na pomoc szpitalowi. Podjęli też uchwałę o emisji obligacji na dokapitalizowanie spółki.
Słuchaj w: