To mandat od policji i kara od sanepidu. Kobieta twierdzi, że ona sama i druga uczestniczka "zgromadzenia" miały maseczki i rękawiczki i dodała, że z konstytucją w ręku chciały przeciwstawić się zmianom w Sądzie Najwyższym. Według policji, pani Ewa "bez uzasadnienia przemieszczała się pieszo, a następnie uczestniczyła w zgromadzeniu". Kobieta od decyzji się odwołała.
Dostała 10 tys. zł kary od sanepidu za spacer przed Sądem Najwyższym. RPO interweniuje
Warszawa. Rzecznik praw obywatelskich interweniuje w sprawie pani Ewy, która dostała 10 i pół tysięcy złotych kary za spacer przed Sądem Najwyższym.














