
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoJerzy Górny czuje się pomówiony.
Były przewodniczący Rady Miejskiej w Człuchowie Jerzy Górny czuje się pomówiony przez swojego następcę Mariusza Przyszlaka i domaga się od niego przeprosin. Chodzi o zarzut obecnego szefa rady z dyskusji przed nadaniem tytułu "Zasłużonej dla Miasta Człuchowa" Elżbiecie Józefowskiej.
Grupa radnych "Piątka dla Człuchowa" to głosowanie zbojkotowała w proteście przeciwko brakowi konsultacji na komisjach. W odpowiedzi Mariusz Przyszlak powiedział, że w poprzedniej kadencji taka sytuacja zdarzyła dwu- lub trzykrotnie. Jerzy Górny dementuje to w swoim oświadczeniu, przytaczając daty czterech komisji, na których takie konsultacje się odbyły i odsyła do protokołów.
Były przedstawiane, przegłosowane, w tym również przez pana Mariusza Przyszlaka, na komisjach. Zawsze miałem na uwadze ochronę dóbr osobistych potencjalnych beneficjentów tego jakże zaszczytnego wyróżnienia, dlatego starałem się poznać opinie radnych przed sesją, aby uniknąć ewentualnych sprzeciwów czy krytyki.
Henryk Krusiński
Cytował oświadczenie Jerzego Górnego radny Henryk Krusiński. "Przewodniczący sam sobie pisze uzasadnienie wniosku o odwołanie" - skomentowała sprawę radna Grażyna Misztal.
Mariusz Przyszlak do stanowiska Jerzego Górnego się nie odniósł. Wcześniej wygłosił swoje oświadczenie, w którym podkreślał, że działał legalnie. Zaznaczał, że nie obowiązują go "niepisane zasady", a przepisy. A te konsultacji takich uchwał na komisjach nie wymagały.
Odnosił się również do przypadku z pandemii koronawirusa, gdy w kwietniu 2020 roku uchwała nad tytułem "Zasłużonego" była konsultowana jedynie zdalnie - mailowo. "Taka forma była de facto równoznaczna z brakiem posiedzenia komisji jako forum debaty" - uważa Mariusz Przyszlak.
Słuchaj w: