Człuchowski przedsiębiorca Adam Stec przerwał milczenie. Po raz pierwszy zabrał publicznie głos w sprawie kurników na pół miliona kur niosek, które chce postawić w Dębnicy, w gminie Człuchów. Pojawił się wczoraj (22.12) na sesjach Rady Miejskiej oraz Rady Gminy Człuchów.
W mieście skonfrontował się z przedstawicielami Człuchowskiego Alarmu dla Klimatu Katarzyną Grąbską i Marcinem Kuchtą oraz związanym z Dębnicą gleboznawcą Mirosławem Kobierskim. Ci mnożyli argumenty o negatywnym wpływie inwestycji na otoczenie: powietrze, wodę czy ziemię.
Oczywiście takie kurniki powstają w Polsce, przy czym jest to kurnik, który będzie mieć aż 135 hektarów wybiegu, zatem jest to inna formuła niż kurniki zamknięte, gdzie większość pyłów, gazów jest w sposób bardzo planowy zamknięta.
Mówił prof. dr hab. Mirosław Kobierski.
Adam Stec przedstawiał m.in. argumenty o miejscach pracy, korzyściach dla potencjalnych kontrahentów z regionu czy lokalnych rolników. I przekonywał, że kurniki nie będą śmierdzieć.
Staram się o rozwój dla Człuchowa. Dbam też o tą ekologię. Na wszystkie pytania, które miałbym odpowiedzieć pana profesora o ten pył, o zanieczyszczenia, jest to bardzo długa rozmowa. Na pewno zorganizujemy takie spotkanie, aby dojść do kompromisu, porozmawiać, bo państwo mówicie nieprawdę.
Na sesji Rady Gminy Człuchów Adam Stec nie został dopuszczony do głosu, ponieważ odpowiedni wniosek złożył dopiero w trakcie posiedzenia. Wysłuchał natomiast kilku wystąpień mieszkańców Dębnicy, którzy m.in. punktowali aneks do raportu o oddziaływaniu inwestycji na środowisko. Przewodnicząca Rady Gminy Człuchów Anna Duraj zaproponowała, żeby dyskusję przenieść na osobne spotkanie stron. Ma do niego dojść na początku 2026 roku.














