
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoZ Jagiellonią Białystok.
Mecz Chojniczanki z Jagiellonią Białystok był trzecim starciem chojnickiego zespołu z aktualnym mistrzem Polski. I przy tej okazji uhonorowani zostali uczestnicy pierwszego takiego spotkania - z Widzewem Łódź w 1981 roku. Przed pierwszym gwizdkiem wczorajszego (30.10.) meczu od władz klubu i miasta otrzymali upominki, a od kibiców - owację na stojąco.
- Jak długo nie było pana na meczu Chojniczanki?
- Kupę lat.
- I jak to jet wrócić w takich okolicznościach?
- Ekstra. Jest atmosfera. Przede wszystkim mnie wnuki namówili, żebym przyszedł. Nie żałuję, spotkałem kumpli, nie spodziewałem się takiej oprawy. Jestem zadowolony.
- Nie miałem kontaktu od 20 lat i nie chodziłem na mecze i tak to wyszło, że mnie nie mogli znaleźć, a tu taka niespodzianka. Bardzo się cieszę z tego, że jeszcze mnie znaleźli. Jestem zadowolony teraz, że ludzie sobie trochę może przypomnieli o mnie, a tak już byłem trochę zapomniany.
Jan Synoradzki i Józef Laskowski
Mówili reporterowi Weekend FM Jan Synoradzki i Józef Laskowski.
Poza nimi uhonorowani zostali Czesław Adamczyk, Henryk Briegmann, Janusz Fabich, Czesław Jarzembiński, Stanisław Kuczkowski, Marek Rychlicki, Tadeusz Słomiński i Ryszard Synoradzki. To większość z żyjących i pozostających w zdrowiu piłkarzy Chojniczanki z meczu sprzed 43 lat.
Słuchaj w: