Miały u nas znaleźć spokój i zapomnieć o wojennej traumie, a tymczasem są straszone wybuchami - tucholski radny Romuald Gierszewski na ostatniej sesji Rady Miejskiej upomniał się o ukraińskie dzieci, które, według niego, cierpią z powodu odpalanych w trakcie wesel petard i sztucznych ogni.
To samo dotyczyć ma też zwierząt. Radny apeluje, by zerwać z weselną modą.
- Zwierzęta za przeproszeniem wariują. Wczoraj po dwóch dniach odnalazłem swojego psa. Jeszcze jest drugi aspekt tego. Mamy obywateli Ukrainy, którym chcieliśmy zapewnić spokój, bezpieczeństwo. Niekiedy są te petardy hukowe, to umarłego obudzą, a co dopiero zwierzaki i te dzieciaki z Ukrainy.
Mówił na sesji radny Romuald Gierszewski. I dodał, że o ile pamięta, Tuchola ma swoją uchwałę, która reguluje kwestie użycia materiałów pirotechnicznych - zezwala to robić w Sylwestra i Nowy Rok, a także podczas Dni Borów Tucholskich.
Sekretarz Urzędu Miejskiego w Tucholi zapewnia, że na następnej sesji ratusz udzieli radnemu stosownej odpowiedzi, ale przywołanej uchwały nie pamięta.
- Obawiam się, że jej nie ma. Sprawdzimy jednak dokładnie obowiązujące przepisy prawa i zapytamy policję - mówi Weekend FM Justyna Gackowska.















