Protestujący w "białym miasteczku" przed kancelarią premiera podkreślają tymczasem, że wzrost wydatków z budżetu państwa na ochronę zdrowia jest wciąż niewystarczający, a wzrost wynagrodzeń nie objął znacznej części zatrudnionych. Ponadto - z powodu rosnących niedoborów kadrowych - lekarze, pielęgniarki i ratownicy bywają zmuszeni do pracy w wymiarze nawet kilkuset godzin w miesiącu, co wprawdzie przekłada się na wzrost zarobków, ale kosztem przemęczenia i stresu, a z punktu widzenia pacjentów - również kosztem spadku jakości świadczonej im opieki.














