
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoKraków. - Zakładamy, że będziemy mieli wizytę policji, wizytę sanepidu jak to było w innych miejscach. Jest to stresujące, ale w tym momencie jest albo wóz, albo przewóz - nie ma wątpliwości Bartosz Lewicki, właściciel restauracji CARL&BART. Wobec braku rządowego wsparcia i przedłużającego się lockdownu postanowił otworzyć lokal z zachowaniem wszelkich restrykcji sanitarnych.
Na miejscu personelowi i klientom wsparcia na okoliczność wizyty policji i sanepidu udziela prawnik Paweł Śliz. Jak deklaruje, desperacja przedsiębiorców z branży gastronomicznej go nie dziwi. - Sytuację porównałbym do agonalnie chorego pacjenta, który nie może liczyć na pomoc lekarza, nie może liczyć na pomoc rządu i musi leczyć się sam - tłumaczy.
Słuchaj w: