
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoGdańsk. Wszyscy lekarze z oddziału dla dzieci i młodzieży Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku złożyli wypowiedzenia. Sytuacja jest kryzysowa, choć rozmowy jeszcze trwają. Zła sytuacja to efekt wieloletniego niedofinansowania szpitala i fatalne warunki pracy i leczenia. - Przerażające, bo mamy XXI wiek, mamy Europę Środkową, a warunki urągają godności - oceniła doktor Barbara Remberk, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.
W Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku w wielu salach chorych, obok standardowych trzech łóżek znajdują się dodatkowe trzy materace.
Lidia Metel-Czarnowska, rzeczniczka prasowa placówki zwróciła uwagę, że szpital ma ponad 140 procent obłożenia, mimo że od tygodnia nie przyjmuje nowych pacjentów. W 35-łóżkowym oddziale dziecięco-młodzieżowym wciąż leczy się pięćdziesięciu pacjentów poniżej 18. roku życia.
Dyrekcja i lekarze zgodni są co do tego, że to nie są warunki do prowadzenia leczenia na odpowiednim poziomie. Specjaliści w zeszłym tygodniu solidarnie złożyli wypowiedzenia. - Ten najczarniejszy scenariusz, w którym doszłoby do zamknięcia oddziału dziecięco-młodzieżowego, może drastycznie obniżyć liczbę miejsc w województwie pomorskim dla dzieci i młodzieży, która wymaga leczenia psychiatrycznego - powiedziała Lidia Metel-Czarnowska.
Dyrekcja prowadzi rozmowy z lekarzami, a w czwartek spotkała się na kryzysowej naradzie z przedstawicielami władz województwa, także między innymi konsultantem krajowym w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.
- To przerażające, bo mamy XXI wiek, mamy Europę Środkową, a warunki urągają godności - oceniła doktor Barbara Remberk, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.
- W sytuacji kryzysowej zajmujemy się ratowaniem życia i mimo wszystko lepiej dla pacjenta być na dostawce w szpitalu niż nie być - dodała.
W Gdańsku pojawiły się pierwsze pomysły na wyjście z impasu. Mają być kolejne narady. Psychiatrzy jednocześnie tłumaczą, że tu nie chodzi o konkretny szpital - źle jest w całej Polsce.
W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy podobne problemy miały także oddziały psychiatrii dziecięcej w Józefowie i w szpitalu uniwersyteckim w Warszawie. Zdaniem specjalistów konieczne jest stworzenie lokalnych poradni interwencji kryzysowej - takich, gdzie psycholog bez oczekiwania na termin wizyty pomoże, w sytuacji, gdy problem młodego człowieka dopiero zacznie kiełkować.
- Zatrudnijmy na zasadzie interwencyjnej, kryzysowej psychologów - zaapelował profesor Heitzman, dyrektor Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. - Niech oni w odpowiednich warunkach, bez łóżka, ale siedzą w tych fotelach z tą dziewczyną, z tym chłopakiem zagrożonym i rozwiązują problemy - podkreślił.
Słuchaj w: