Rząd nie rekompensuje utraconych wpływów, a w zamian nakłada na samorządy coraz większe zobowiązania - twierdzi burmistrz Tucholi Tadeusz Kowalski i tym samym dołącza do grona włodarzy, którzy z niepokojem patrzą na nadchodzący 2020 rok.
Co będzie jego największą troską? Tadeusz Kowalski przyznaje, że znalezienie pieniędzy na wydatki oświatowe. Przyznana gminie subwencja wynosi bowiem 14 mln zł, a rzeczywiste koszty aż 30 mln.
- To, a także niższe wpływy z PIT-u, mogą spowodować, że będziemy mieli trudności z zadaniami inwestycyjnymi, bo nie będzie nas stać na wkład własny - mówi Weekend FM Tadeusz Kowalski, który dostrzega też pierwsze sygnały problemów wśród tucholskich przedsiębiorców:
- W Tucholi zauważam już pierwsze symptomy spowolnienia gospodarczego, bo słyszę, że i w Tucholi, i na terenie powiatu w dwóch zakładach, nie chcę ich wymieniać na razie, żeby nie siać paniki, ale nie przedłuża się np. okresowych umów o pracę, mówi się w jednym z zakładów o dość dużych zwolnieniach, więc to nas martwi.
Jak ustaliło Weekend FM, podatki lokalne w gminie Tuchola w przyszłym roku wzrosną o 4 - 5 procent.














