Szpital Powiatowy w Człuchowie nie ma podpisanej umowy z żadnym ratownikiem medycznym na 2026 rok. Powód? Brak porozumienia pomiędzy załogami karetek a dyrekcją w sprawie płac.
Ratownicy medyczni nie godzą się na nagranie. Podkreślają jednak, że chęć renegocjacji stawek wzięła się z tego, że zwiększyła się wycena tzw. dobo-karetek i - ich zdaniem - szpital miał na to pieniądze. Pomimo wielu próśb, a potem pism, mieli spotkać się z odmową. W końcu wielu z nich złożyło wypowiedzenia i tak już wygasających umów, a sami ratownicy dostali wezwania do opuszczenia stanowisk pracy 31 grudnia - włącznie z koordynatorem ratownictwa medycznego i jego zastępcą.
Zdaniem dyrekcji, zwiększenie kontraktów szpital otrzymał z trzymiesięcznym opóźnieniem, a potem czekał na ogłoszenie konkursów przez głównego dysponenta, czyli Pogotowia Ratunkowe w Słupsku.
"To wszystko rozstrzygnęło się dopiero w grudniu" - uważa Danuta Olchówka.
Z całą odpowiedzialnością zapewniam wszystkich, że bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców nie jest w żaden sposób zagrożone. Panowie rozpoznają różne kwestie, bo po prostu chcą ugrać wyższe pobory, po prostu rozrabiają gdzieś tam w mediach, na jakichś forach społecznościowych, a nie mają odwagi tu przyjść i rozmawiać. Nie otrzymałam od nich żadnej oferty, czego oni oczekują.
Lecznica szuka kadry i ogłosiła już dwa konkursy. Do pierwszego nikt się nie zgłosił, a termin na składanie ofert w drugim przedłużono do 22 grudnia. Jak przekonuje dyrektor Danuta Olchówka, tym razem jest zainteresowanie - m.in. dwóch firm świadczących usługi ratownictwa medycznego. Przyznaje jednak, że dotąd żaden z ratowników nie skorzystał też z możliwości przejścia na etat.
Szpital w Człuchowie obsługuje pięć karetek systemowych: całodobowe w Człuchowie i Rzeczenicy oraz 12-godzinne w Człuchowie, Przechlewie i Debrznie. Wedle różnych źródeł, do ich obsady potrzeba od 40 do 48 osób.














