
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoNa szczęście nikt nie ucierpiał.
Doszczętnie spłonął barak mieszkalny przy ulicy Słowackiego w Człuchowie. Ogień pojawił się w poniedziałek (28.04.) po 19.30. Walczyło z nim 17 zastępów straży pożarnej z dwóch powiatów. Straty będą ogromne.
Byłem tam u siebie na podwórku i patrzę: dym. Zaczęło się dymić. Słyszałem jedną straż. I to zaczęło się tam dymić z tamtej strony tego budynku. Nagle coraz mocniej, coraz mocniej. No i zaczęło się. Jedna straż, druga, trzecia, czwarta i coraz więcej. No i trwało to dziś chwilę.
świadek pożaru
Na szczęście nikt nie ucierpiał. Większość lokatorów opuściła mieszkania przed przybyciem strażaków. Służby musiały ewakuować cztery osoby.
Sąsiadka przybiegła i mówi, że się pali. Każdy z nas wyszedł na dwór. Z tamtego końca budynku dym wychodził, no i się rozprzestrzeniało do przodu. Tam w ostatnim mieszkaniu wychodził dym z okna, a później z dachu wyszły płomienie i tak jest o, jak teraz - widzi pan.
mieszkaniec budynku
Na miejscu pojawili się przedstawiciele Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i ratusza. Jak mówił reporterowi Weekend FM wiceburmistrz Człuchowa Tomasz Kowalczyk, w obiekcie było 11 mieszkań, z czego dziewięć zasiedlonych.
W budynku łącznie przebywało 11 osób, z czego cztery osoby zostały przewiezione do lokali zastępczych na terenie miasta Człuchowa, sześć osób zabrała rodzina, natomiast jedna osoba została zatrzymana na policji do wyjaśnienia. Na szczęście żadnej z osób nic się nie stało. Nikt nie został poszkodowany.
Tomasz Kowalczyk
Jak dowiedział się na miejscu reporter Weekend FM, zatrzymany mężczyzna to lokator mieszkania, w którym pożar się rozpoczął. Świadkowie relacjonowali, że wraz z nim miały tam przebywać jeszcze dwie inne osoby, które oddaliły się przed przybyciem służb. Sąsiedzi mówili również, że to nie pierwszy raz, kiedy w lokalu zatrzymanego musieli interweniować strażacy.
Do tematu wrócimy.
Słuchaj w: