
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoProces byłego burmistrza Debrzna w toku.
W czwartek (25.07) w człuchowskim sądzie zeznawał drwal, którego ekswłodarz obarcza winą za nielegalny wyrąb lasu.
Trwa proces byłego burmistrza Debrzna, oskarżonego o nielegalny wyrąb i kradzież drewna. Mirosław B. nie przyznaje się do winy, a jak już wiecie z wcześniejszych doniesień Weekend FM z sądowej sali, sam uważa się za pokrzywdzonego w tej sprawie. W czerwcu wyjaśniał, że wynajął ekipę drwali jedynie do zabiegów pielęgnacyjnych i usunięcia wykrotów w lesie w obrębie Grzymisławia. Ci zaś - według Mirosława B. - mieli wyciąć także zdrowe okazy.
W czwartek (25.07) drwale z gminy Tuchola mieli szansę przedstawić swoją wersję wydarzeń. Dowodzący nimi Jacek D. zeznał, że działał na zlecenie Mirosława B., a ten wyraźnie powiedział, że chodzi mu o pozyskanie drewna i kazał wycinać rosnące, a nie powalone przez wiatr drzewa.
Nie chodziło o uporządkowanie, tylko pozyskać miałem kłody. Około 25 kubików dębu miało być pozyskane kłód i około 25 kubików bukowych. Pan Mirosław wskazywał mi nawet, to żeby ściąć, to. Twierdził, że jest dzierżawcą i ma wszystkie potrzebne dokumenty do wycinki drzew, ale nie przedstawiał.
świadek Jacek D.
Mówił sądowi Jacek D.
Przekonywał też, że Mirosław B. kilka razy był w lesie podczas wycinki - także wtedy, gdy przywiózł własnoręcznie napisane oświadczenie, że dał na nią zgodę.
- Z mojej ekipy kobiety potwierdzą na sto procent, że one widziały, jak pan mi w lesie wręczał te oświadczenia.
- No to jest kłamstwo.
- Nie jest kłamstwo.
Jacek D. i Mirosław B.
Po tej wymianie zdań oskarżony opuścił salę rozpraw z powodu złego samopoczucia, ale fakt, że widział wycięte drzewa i dał zgodę na wycinkę poświadczyli też inni świadkowie.
Przypomnijmy, że las, w którym w marcu ubiegłego roku doszło do wycinki, jest administrowany przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, a dzierżawiony przez firmę z Przechlewa. To ona powierzyła Mirosławowi B. do uporządkowania teren w obrębie Grzymisławia.
B. odpowiada za nielegalny wyrąb o wartości 156 i przywłaszczenie drewna wycenionego na 150 tys. zł.
Słuchaj w: