Stwierdziła, że "rezultat jest bardzo ważny z trzech powodów". - Po pierwsze, świat demokratyczny czekał i przyglądał się Polsce, żeby zobaczyć, czy jeszcze jeden kraj idzie w kierunku autokracji - powiedziała.
Dodała, że gdy pojawiły się pierwsze sondażowe wyniki, to "dzwonili do niej i pisali ludzie z całego świata". - Z Wenezueli, dysydenci z Rosji, ze Stanów Zjednoczonych, z Izraela, (...). I wszyscy tak się cieszyli, bo to jest dla nich też przykład, że możliwe jest wygrać z tą propagandą i z takimi zachowaniami autokrytycznymi - opowiadała. Oceniła, że "to jest bardzo ważny krok w dobrym kierunku dla Polski".














