
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoWarszawa. Jedna komisja, jedna urna, trzy karty. O kontrowersje wokół połączenia głosowania w wyborach parlamentarnych z referendum pytana była w "Faktach po Faktach" szefowa Krajowego Biura Wyborczego.
Magdalena Pietrzak tłumaczyła, że wyborca dostanie trzy karty od tej samej osoby, w tym samym lokalu wyborczym - te same będą także urny, a rozróżnienie kart i głosów odbędzie się dopiero w czasie ich liczenia.
Pytana, co mają zrobić wyborcy, którzy nie zamierzają brać udziału w PiS-owskim referendum (by było ważne, frekwencja musi przekroczyć 50 procent), Pietrzak wyjaśniła, że wydanej nam karty do referendum można nie przyjąć, a wydający nam ją pracownik komisji ma obowiązek to odnotować w protokole, by przysługująca nam karta nie otrzymała przypadkiem "drugiego życia".
Słuchaj w: