
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoNiby wszystko wydaje się jasne: wyprzedzające się na autostradach tiry to zmora kierowców osobówek, w dodatku poważne zagrożenie, często zmuszające tych ostatnich do gwałtownego hamowania.
Dlatego zakaz "wyścigów słoni" wydaje się pilnie potrzebny i przygotowywane przepisy mające go wprowadzić nie powinny nikogo oburzać.
Kierowcy ciężarówek mają jednak w zanadrzu parę argumentów: nawet wśród tirów zdarzają się "zawalidrogi", ponadto bez ładunku jeździ się szybciej niż z pełnym obciążeniem. Opóźnienia z powodu zakazu wyprzedzania mogą - w przypadku tych ciężarówek, które mogą jechać nieco szybciej - na kilkusetkilometrowym odcinku sięgnąć kilkudziesięciu minut, a to w branży spedycyjnej sporo, również pieniędzy.
Przeciwników zakazu można też znaleźć po przeciwnej stronie barykady: wszak kierowcom osobówek wyprzedzające się tiry nie przeszkadzałyby tak bardzo, gdyby manewr trwał krócej, a spieszący się "słoń" nie wskakiwał na zatłoczony lewy pas jakby był rączą sarenką.
Słuchaj w: