Jak zauważa korespondent "Gazety Wyborczej" w Paryżu Piotr Moszyński, kwestia przywilejów emerytalnych to dla Francuzów sprawa niezwykle istotna i - jak uczy historia - każdy rząd próbujący zmienić zasady na mniej korzystne od dotychczasowych musi się liczyć z protestami, a wręcz z utratą władzy.
Prezydent Macron i jego liberalna ekipa wydają się jednak zdeterminowani, by wiek emerytalny wreszcie podnieść, bo - jak argumentują - tylko w ten sposób da się utrzymać dotychczasowy system emerytalny, w którym świadczenia są finansowane ze składek potrącanych z wynagrodzenia osób aktywnych zawodowo.














