
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoKraków. Przed Sądem Okręgowym w Krakowie zakończył się proces odwoławczy po wypadku rządowej kolumny Beaty Szydło w Oświęcimiu. Strony wygłosiły mowy końcowe. Nieprawomocnie skazany w tej sprawie jest Sebastian Kościelnik, kierowca seicento, z którym w 2017 roku zderzyła się rządowa limuzyna.
- Nie ma możliwości żeby twierdzić, że Sebastian Kościelnik za to zdarzenie ponosi odpowiedzialność. Wniosek może być tylko jeden. O uniewinnienie – mówił obrońca oskarżonego mec. Aleksander Pociej.
Prokurator przekonywał, że biegli negatywnie ocenili manewr wykonany przez kierowcę seicento. Rafał Babiński wskazał także, że podobną ocenę biegli wystawili także świadkom.
- Świadkowie - uczestniczący w terapii przy Orzeszkowej nic nie widzieli, nic nie słyszeli. oni konfabulowali, wymyślali, uzgadniali braki z intencjonalnym nastawieniem - to są sformułowania biegłych – przytaczał prokurator.
Wyrok zapadnie 27 lutego.
Słuchaj w: