
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoNie są policjantami, choć noszą czapki do złudzenia przypominające nakrycia głowy funkcjonariuszy drogówki. Na pokładzie nieoznakowanych passatów i focusów oraz oznakowanych peugeotów nie mają wideorejestratorów, ale mogą nam zmierzyć prędkość i zrobić zdjęcie, a potem zatrzymać i wlepić mandat.
Patrole Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego - bo o nich mowa - można spotkać na drogach całej Polski już od dziesięciu lat i rocznie wystawiają ok. 2,5 tysiąca mandatów. Łącznie GITD ma do dyspozycji 22 nieoznakowane pojazdy i siedem pomalowanych na żółto i opatrzonych "kogutami", ale lada chwila do służby wejdą, a raczej wjadą, 33 kolejne nieoznakowane samochody. Jak podkreślają inspektorzy, prawo daje im dowolność w zakresie wyboru miejsca, gdzie dokonują pomiarów prędkości, dlatego można się ich spodziewać wszędzie, nie tylko na odcinkach dróg opatrzonych stosownymi znakami.
Słuchaj w: