Były prezydent przypomina, że zadaniem urzędników kancelarii prezydenta jest zweryfikowanie, kto znajduje się po drugiej stronie "kabla" - rozmowy głowy państwa są na ogół planowane, podobnie jak ich przebieg.
Zdaniem Komorowskiego, z incydentu z udziałem jego następcy można by się śmiać, gdyby nie obnażał on braku dbałości odpowiednich służb o powagę urzędu prezydenta i bezpieczeństwo państwa.














