Dramatyczna sytuacja ze średnim personelem medycznym w szpitalu w Tucholi. Placówce w odczuwalny sposób brakuje pielęgniarek. Obsada lekarska wprawdzie jest, ale bez rezerw, natomiast nad grafikami dyżurów pielęgniarskich trzeba się mocno nagimnastykować.
- To jest nieustanne łatanie dziur, to jest skomplikowany sposób układania grafików w pracy, zwłaszcza że większość zdecydowana pielęgniarek to są pracownicy pracujący na umowach o pracę, których obowiązują przepisy Kodeksu Pracy, a w przypadku pracy zmianowej rodzi to tak różne komplikacje, nie da się tego pogodzić z 24-godzinnym dyżurowaniem.
Mówi prezes spółki "Szpital Tucholski" Jarosław Katulski.
Jego zdaniem, problem braku pielęgniarek wkrótce pogłębi się jeszcze bardziej, bo obecna kadra się starzeje, a nowej nie ma. Ratunkiem i nowym modelem pracy na oddziałach mogą - zdaniem Jarosława Katulskiego - być opiekunki medyczne. Te w liczbie 3-4 będą już niedługo - jak uważa prezes - wspomagać jedyną na oddziale pielęgniarkę.
- Część stanowisk pielęgniarskich dzisiaj mogą wypełniać opiekunki medyczne. To są panie, które są po specjalnych szkołach, takich krótszych trochę, bo one trwają rok, a ostatnio półtora roku i część czynności pielęgniarskich, pielęgnacyjnych właściwie mogą wykonywać opiekunki medyczne.
Prezes Katulski zaznacza jednak, że opiekunki nie zastąpią pielęgniarek w częściach specjalistycznych szpitala, np. na intensywnej terapii czy bloku operacyjnym.















