- Dla przykładu podam, że w miesiącach czerwiec-lipiec opłaciliśmy rachunek w granicach 400 złotych, choć działała klimatyzacja. Natomiast kolejny rachunek za miesiąc sierpień-wrzesień wyniósł już ponad 900 zł, choć praktycznie nic się nie zmieniło. Mamy tutaj tylko małą lodówkę, żarówki energooszczędne, a idzie zima, towar trzeba będzie podgrzewać grzejnikiem i przecież pracujący człowiek nie będzie stał w kufajce, żeby nie zamarznąć - tłumaczy Krzysztof Walero, właściciel warzywniaka "Eko Jabłuszko" w Kielcach.
Przedsiębiorca podkreśla, że do interesu już dokłada i rozważa czasowe ograniczenie czasu pracy a nawet zawieszenie funkcjonowania warzywniaka. Ma jednak nadzieję, że inflacja wyhamuje, a rząd wesprze drobne firmy, bo dają one zatrudnienie ogromnej rzeszy pracujących.














