
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoW razie zagrożenia nadal nie działają telefony komórkowe, a na stacjach nie można zatankować.
Nie odrobiliśmy lekcji z tragicznej w skutkach nawałnicy z 2017 roku - uważają samorządowcy z regionu. Ich zdaniem od tego czasu w sytuacji zagrożenia wciąż mamy te same problemy - np. nie możemy się nigdzie dodzwonić ani zatankować paliwa.
Te zaniedbania obnażyła ubiegłotygodniowa wichura.
Z ubolewaniem muszę powiedzieć, że niektóre wnioski w ogóle nie zostały jak gdyby rozpatrzone i wdrożone w życie, mam tutaj na myśli brak agregatów na stacjach benzynowych, tudzież brak agregatów na tych stacjach przekaźnikowych telefonii komórkowej. No w sobotę żeby dodzwonić się z T-mobile-a to trzeba było jechać kierunek na Czersk i może się do kogoś człowiek na stacjonarny dodzwoni.
Tadeusz Kowalski
Mówi Weekend FM burmistrz Tucholi Tadeusz Kowalski.
A wójt gminy Chojnice Zbigniew Szczepański dodaje, że te sprawy już dawno powinny być uregulowane prawnie:
Dlaczego stacje paliw na mocy ustawy nie muszą mieć zabezpieczenia prądowego na przykład na 24 godziny, kwestia respiratorów, agregatów podtrzymujących urządzenia ratujące życie. I nie może być tak, że tak jak do tej pory było cztery lata temu przed nawałnicą, że operatorzy telefonii komórkowej na mocy przepisów są zobligowani do utrzymania łączności poprzez własne źródło energii, akumulatory do dwóch godzin.
Zbigniew Szczepański
Po wichurze w ubiegłą sobotę w większości powiatów z naszego regionu nie było prądu, nie działała sieć połączeń komórkowych, a paliwo można było kupić tylko w nielicznych stacjach.

Słuchaj w: