
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoZwycięska bramka padła w doliczonym czasie drugiej połowy.
- Chojniczanka, mimo osłabienia z powodu czerwonej kartki Mateusza Bartosiaka, walczyła do samego końca - mówi trener Chojniczanki Adam Nocoń.
- Na pewno ciekawy mecz. Jakbym miał ocenić przebieg meczu, to słabo weszliśmy w ten mecz, nie radziliśmy sobie ze stałymi fragmentami gry przeciwnika. Poddane analizie było, ćwiczyliśmy, bo uważam, że Bytovia bardzo dobrze to wykonuje. Tutaj przy absencji naszych obrońców byliśmy w tym fragmencie gry słabsi. W drugiej połowie na pewno lepiej, nawet w dziesiątkę mieliśmy sytuacje, żeby ten mecz wygrać.
Adam Nocoń
Bramki dla Chojniczanki zdobył Szymon Skrzypczak, natomiast dla Bytowii Piotr Giel, Kacper Sezonienko i Jakub Bach.
- Nie zagraliśmy dobrego meczu, mimo że mieliśmy przewagę liczebną - mówił po spotkaniu trener Bytovii Adrian Stawski:
- Pierwsza połowa w naszym wykonaniu całkiem dobra, oprócz tej bramki, którą straciliśmy niepotrzebnie na 2:1. W drugiej połowie też mieliśmy swoje sytuacje, ale niestety piłka nie wpadła do bramki. Po czerwonej kartce dla Chojniczanki zamiast ją przycisnąć to daliśmy sobie strzelić bramkę, cieszymy się, że Bach w końcówce tę bramkę strzelił. Chciałbym zadedykować to zwycięstwo mojej mamie i tacie, którzy chorują na COVID.
Adrian Stawski
Sam trener Adrian Stawski też był zakażony i izolację skończył w minioną sobotę.

Słuchaj w: