„PiS tworzy kobietom piekło”, „Macie krew na rękach” czy „Prawa kobiet to prawa człowieka” - to tylko niektóre hasła, jakie pojawiły się na transparentach uczestników piątkowego (23.10) protestu w Chojnicach. Manifestacja okrzyknięta „Pogrzebem praw kobiet” odbyła się pod biurem posła Prawa i Sprawiedliwości Aleksandra Mrówczyńskiego. Zebrało się tu kilkadziesiąt osób, które wyrażały swój sprzeciw wobec wyroku Trybunału Konstytucyjnego, zaostrzającego przepisy aborcyjne.
Głównie chodziło o zapalenie tego symbolicznego znicza na właśnie znak "Pogrzebu praw kobiet".
Prawa kobiet są zaniedbywane, więc uważam, że należy o nie walczyć i to nieważne, że się jest mężczyzną czy kobietą, chodzi o równouprawnienie.
To już nie jest pogrzeb kobiet, jak niby protest taką nazwę nazwał, to już powinna być wojna kobiet. No bo jak można ingerować w ciało kobiety?
Dotyczy to mojej żony, moich sióstr, mojej mamy czy babci, więc dotyka przez to także i mnie.
Mówią Weekend FM uczestnicy protestu. Zapowiadali, że kolejne spotkanie odbędzie się w tym samym miejscu w sobotę (24.10) o 17.00.
Dowiedz się więcej:
Były głównie kobiety, ale nie zabrakło męskiego wsparcia. Kilkadziesiąt osób zebrało się pod biurem chojnickiego posła PiS Aleksandra Mrówczyńskiego żeby zaprotestować. Była to manifestacja przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, zaostrzającemu przepisy aborcyjne. Podobne zgromadzenia odbywały się w całej Polsce, a z uczestnikami tego w Chojnicach rozmawiał reporter Weekend FM Wojciech Piepiorka.

























