Mówi Weekend FM prezes spółki Szpital Tucholski Jarosław Katulski.
- W naszym województwie biorąc pod uwagę ilość przypadków praktycznie nie ma miejsc, gdzie możemy odsyłać pacjentów z rozpoznanym koronawirusem, w tym pacjentów w ciężkim stanie. Musimy być przygotowani na to w każdej chwili, że niektórzy będą musieli zostać w naszym szpitalu. W związku z tym musimy uwolnić miejsca w szpitalu na pilne przypadki, które być może będą musiały u nas leżeć.
Jarosław Katulski dodaje, że z nawałem pracy nie radzą już sobie także laboratoria, do których trafiają wymazy. W konsekwencji pacjenci tucholskiego szpitala czekają w izbie przyjęć po 24 godziny na wynik badania w kierunku zakażenia koronawirusem.
- Ja rozumiem osoby, które miały zaplanowane zabiegi, wszystko ustawione, ale planowe leczenie zawsze może poczekać, a naszym priorytetem jest ratowanie życia - dodaje prezes tucholskiego szpitala Jarosław Katulski.















