
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoSąd Apelacyjny w Gdańsku podwyższył w środę (24.09) o 10 lat karę orzeczoną przez Sąd Okręgowy w Słupsku.
Zbrodnia z Debrzna sprzed 22 lat w końcu znalazła swój finał. Daniel M. usłyszał w środę (24.09) prawomocny wyrok za zabicie swojej byłej żony Angeliki Jakubowskiej. I był on o wiele surowszy, niż orzeczenie z pierwszej instancji. Wymierzona przez Sąd Okręgowy w Słupsku kara 15tu lat więzienia została podwyższona przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku do 25 lat.
- Sąd Apelacyjny w Gdańsku, po rozpoznaniu apelacji prokuratora, obrońcy oskarżonego oraz pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego, zmienił zaskarżony wyrok odnośnie wysokości kary pozbawienia wolności i ustalił na karę 25 lat pozbawienia wolności - uprzednio było to lat 15. Jeżeli chodzi o pozostałe punkty wyroku dotyczące w szczególności zadośćuczynienia oraz jego wysokości, wyrok Sądu Okręgowego pozostał bez zmian.
Joanna Organiak
Mówi Weekend FM Joanna Organiak z Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.
Przypomnijmy, że proces miał charakter poszlakowy. Zbrodnia z 1998 roku została wykryta dzięki pracy policjantów z tzw. Archiwum X. W kwietniu 2017 roku szczątki Angeliki Jakubowskiej zostały znalezione pod posadzką w piwnicy kamienicy, w której mieszkała wraz z Danielem M. Jej były mąż został natychmiast zatrzymany i oskarżony o zabójstwo. Od tamtego czasu przebywał w areszcie. Dlatego za kratkami spędzi jeszcze 21,5 roku. Mężczyzna ma też zapłacić 100 tys. zł zadośćuczynienia swojej córce oraz 50 tys. zł bratu Angeliki Jakubowskiej.
Daniel M. pojawił się w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku. Nie wysłuchał jednak do końca ustnego uzasadnienia wyroku. W połowie wyszedł z sali rozpraw z towarzyszącymi mu konwojentami, twierdząc, że nie zgadza się z postanowieniem sądu.

Słuchaj w: