W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.

Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:

Zamknij okno [x]

Zamknij okno  X

Reklama

Radio Weekend

Słuchaj on-line:

Słuchaj Radia Weekend

Teraz Gramy (graliśmy wcześniej):

.

.

Na antenie:

.

.

Napisz do nas:

Reklama

Internet Chojnice

Reklama

Sushi Chojnice
  • galeria: 87
  • niedziela, 9 sierpnia 2020 14:34

Gmina Rzeczenica:

"Do pożaru wyjeżdżali zaprzęgiem konnym". OSP Rzeczenica świętuje 75-lecie swojego istnienia

Kiedy powstawali w 1945 roku na wyposażeniu mieli tylko jedną sikawkę ręczną, a do pożaru pędzili zaprzęgiem konnym z prędkością 10 km/h.

Do pożaru wyjeżdżali zaprzęgiem konnym. OSP Rzeczenica świętuje 75-lecie swojego istnienia

Uroczysty przemarsz z okazji 75-lecia OSP Rzeczenica. fot. A. Jażdżejewski/Weekend FM

W sobotę (8.08.) Ochotnicza Straż Pożarna obchodziła 75-lecie swojego istnienia. O tym jak bardzo są potrzebni każdego dnia, strażacy przekonali się nawet w dniu swojego święta. Tuż przed uroczystym apelem podczas próby generalnej syrena strażacka wezwała druhów do pożaru lasu. 

Posłuchaj reportażu o 75-leciu OSP Rzeczenica:

75-lecie OSP Rzeczenica - reportaż Weekend FM

75 lat OSP Rzeczenica

Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Rzeczenicy rozpoczęła się 75 lat temu, dokładnie 16 października 1945 roku. Jednostka powstała z inicjatywy rzeczenickiego tartaku. Pierwsza strażnica mieściła się na przeciwko Urzędu Pocztowego, w miejscu, gdzie dziś jest sklep spożywczy. Pomieszczenie było bardzo małe, mieściło tylko ręczną sikawkę, którą obsługiwało czterech strażaków. Obecnie siedziba mieści się przy ulicy Czarnej. 

Jedna ręczna sikawka, pożyczone konie i wozy drabiniaste

Dziś OSP Rzeczenica wyjeżdża głównie do wypadków komunikacyjnych, jednak w pierwszych latach istnienia strażacy z Rzeczenicy wyjeżdżali przeważnie do pożarów lasów. 

– Do pożaru wyjeżdżali zaprzęgiem konnym wyposażonym w sikawkę ręczną oraz użyczoną przez miejscowego gospodarza parą koni do zaprzęgu - wspomina Jan Jacewicz, prezes zarządu oddziału gminnego OSP, który podczas uroczystości przybliżył zgromadzonym historię OSP Rzeczenica. – Drużyna wsiadała na wozy drabiniaste i z prędkością 10 km/h pędzili do pożaru - mówi Jacewicz. 

Jan Jacewicz przedstwił historię OSP Rzeczenica. fot. A. Jażdżejewski/Weekend FM

– Wyposażenie było słabe. Pierwszy samochód przyszedł chyba na początku lat 50-tych. To był skrzyniowiec, później był nowocześniejszy z kabiną dla strażaków, następnie beczka z wodą, no i tak po kolei dochodziliśmy do sprzętu, który mamy teraz - mówi Jan Jacewicz.

Największy wóz bojowy w powiecie służy w OSP Rzeczenica

Steyr należący do OSP Rzeczenica to największy wóz bojowy, jaki służy w powiecie człuchowskim

– W chwili obecnej na naszym wyposażeniu są trzy wozy bojowe. Jeden marki Steyr. To jest największy wóz bojowy w powiecie, przewozi on na sobie 12 ton wody. Posiadamy też dwa samochody średnie - mówi prezes OSP Rzeczenica Piotr Wyrwicz.

Teraz jest łatwej, straż bardzo poszła do przodu

– Teraz strażacy mają sprzęt, węże szybkiego natarcia. Kiedyś trzeba było wyciągać motopompę. We czterech ją wyciągaliśmy, bo była ciężka i zamontowana wysoko na samochodzie, także straż bardzo poszła do przodu - ocenia Mieczysław Kaliszuk, który w szeregi OSP Rzeczenica wstąpił 52 lata temu.

Mieczysław Kaliszuk jest członkiem OSP Rzeczenica od 1968 r.

– Ja jestem taki, że lubię pomagać ludziom. Teraz ze względu na wiek nie mogę już jeździć, więc kiedy zawyje syrena, to mnie się po prostu płakać się chce, że ja nie mogę jechać - ubolewa Mieczysław Kaliszuk. 

Pamięci strażaków

W sobotę podczas uroczystości na miejscowym cmentarzu odsłonięto również tablicę upamiętniającą zmarłych strażaków. 

Tablica upamiętniającą zmarłych strażaków. fot. Piotr Furtak

– Przeżywamy tę uroczystość. Szczególnie pamiętamy o druhach, którzy odeszli, którzy pomogli wybudować i w ogóle utworzyć remizę, straż pożarną w Rzeczenicy, dzięki którym my tutaj tak naprawdę jesteśmy - mówi ratownik Aneta Chabowska, jedyna czynna kobieta w szeregach OSP Rzeczenica, w straży od dwóch lat.

Chęć niesienia pomocy

– Ja jestem w OSP Rzeczenica od 12 lat. Po prostu chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi, nic więcej - wyjaśnia powód swojego wstąpienia do jednostki Piotr Mirosław, skarbnik OSP Rzeczenica

Od prawej Piotr Mirosław, Aneta Chabowska. fot. A. Jażdżejewski/Weekend FM

W podobnym tonie wypowiada się Aneta Chabowska. – Przede wszystkim chęć niesienia pomocy mieszkańcom, nie tylko naszej gminy, ratowanie mienia, czasami życia.

– Ostatnio rozmawiałem z młodym strażakiem i on mówi do mnie: panie prezesie, co mnie wciągnęło, co mnie fascynuje? Ten pierwszy wyjazd. Jak wsiadłem do wozu ze strażakami i jadę do akcji, to jest coś niesamowitego - opisuje prezes OSP w Rzeczenicy Piotr Wyrwicz.

Prezes OSP Rzeczenica Piotr Wyrwicz

– To jest po prostu w nas, ale trzeba mieć też zamiłowanie do tego. Tu są sami tacy ludzie, którzy chcą pomagać innymi. Większość naszych strażaków tez lubi udzielać się społecznie - mówi Wyrwicz. 

Pierwszego wyjazdu się nie zapomina. Potem służba wciąga

Każdy strażak pamięta swój pierwszy wyjazd. Dla Mieczysława Kaliszuka to był pożar domu w Krępsku na początku 1969 roku.

– Palił się taki domek takiej babci i ta babcia tam krzyczała. My z jednym mieszkańcem Krępska wskoczyliśmy i wyciągnęliśmy ją. Kobieta była trochę podtruta, przyjechało pogotowie i zabrało ją do szpitala - wspomina pan Mieczysław.

Aneta Chabowska po raz pierwszy wyjeżdżała do płonącego śmietnika na miejscowym cmentarzu. W pamięci zostają jednak przede wszystkim te tragiczne. Tak jak wypadek motocyklisty. 

– Bardzo to przeżyliśmy, bo dojechaliśmy, ale niestety już nie mieliśmy możliwości uratowania motocyklisty - mówi Aneta Chabowska.

– Moja pierwsza akcja to był pożar szkoły w Pieniężnicy, pierwsza niesamowicie duża akcja, tam zacząłem dopiero rozumieć, co to znaczy być strażakiem - mówi Piotr Mirosław.

Często pierwsi na miejscu zdarzenia

Jednostka OSP Rzeczenica jest włączona do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego.

– Takich jednostek mamy w powiecie kilka i to są główne jednostki, które pomagają nam podczas działań ratowniczo - gaśniczych - mówi starszy brygadier Ernest Szczepański, komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Człuchowie. – To są jednostki, które podczas działań ratowniczo - gaśniczych bardzo często są pierwsze na miejscu zdarzenia, ponieważ są tak rozlokowane na terenie powiatu, że mają bardzo często najbliżej do działań i one podejmują działania na miejscu akcji.

Służba nawet w swoje święto

O tym jak bardzo strażacy ochotnicy są potrzebni każdego dnia, ci z Rzeczenicy przekonali się nawet w dniu swojego święta. Tuż przed uroczystym apelem podczas próby generalnej syrena strażacka wezwała druhów do pożaru lasu. 

– Nie zawsze jest to dzień, czasami jest to noc. Jesień, zima, każda pora roku czy święto, nie święto, przy wigilijnym stole. Jak tylko usłyszymy dźwięk syreny strażackiej każdy z nas podrywa się, zostawia wszystko, leci do remizy i jedziemy na akcję - mówi Aneta Chabowska. 

– Tak samo było w czasie próby przed całą uroczystością. Otrzymaliśmy zgłoszenie, zawyła syrena strażacka, no i członkowie, druhowie ruszyli do szatni przebierać się w stroje bojowe. Braliśmy dzisiaj udział w akcji w gminie Przechlewo, gdzie otrzymaliśmy zgłoszenie o palącym się lesie - mówi Chabowska.

Potrzebny nowy wóz

– Nasz Steyr jest fajny, największy, ale jest to dziadek, który skończył już 45 lat - mówi Paweł Dąbek, naczelnik OSP Rzeczenica.

– Rok produkcji tego samochodu to jest 1974, czas na wymianę - dodaje prezes Piotr Wyrwicz.

Wójt gminy Rzeczenica Marcin Szulc

– Podjęliśmy już decyzję, że przy konstrukcji przyszłorocznego budżetu priorytetem staje się zakup ciężkiego samochodu do jednostki OSP w Rzeczenicy - deklaruje wójt gminy Rzeczenica Marcin Szulc.

– Jesteśmy już po rozmowach ze strażakami i radą gminy, pierwsze oczekiwania i zarysy strażaków znamy, więc samochód minimum 5 ton wody. Marzeniem naszych strażaków jest, żeby to było minimum 8 ton wody. Mamy już parametry techniczne, więc będziemy się starali te oczekiwania i parametry tak spiąć, żeby zaspokoić oczekiwania naszych strażaków, żeby mogli pomagać naszym mieszkańcom - mówi wójt Marcin Szulc.


Wszelkie materiały (w szczególności informacje lokalne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zabronione jest bez zgody Redakcji Radia Weekend FM/portalu weekendfm.pl wyrażonej na piśmie pod rygorem nieważności: kopiowanie, rozpowszechnianie lub jakiekolwiek inne wykorzystywanie w całości lub we fragmentach informacji, danych, materiałów lub innych treści poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym.

Komentarze do artykułu

Sport:

Reklama

Reklama

Polska i Świat:

Copyright © 2001-2020 Radio Weekend, PETRUS Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, Korzystanie z portalu oznacza akceptację regulaminu - polityki prywatności - polityki plików cookies
Powiadomienie o plikach cookie Strona korzysta z plików cookies do celów statystycznych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia, więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności. zamknij