- Przypomnijmy, że za sterami klubu odchodzący prezes stanął jesienią ubiegłego roku, gdy klub był w poważnych tarapatach finansowych. Zarządowi udało się wyprowadzić wiele spraw finansowych, ale koronawirus ponownie zachwiał finansami. Nieoficjalnie mówi się, że od marca są duże problemy z wypłatą wynagrodzeń dla zawodników i sztabu szkoleniowego. Do tego konflikt, o którym mówi się nieoficjalnie, nie sprzyjał pracy.
Rezygnacja prezesa wiąże się też z odejściem z zarządu Andrzeja Marcinkowskiego i Daniela Koski.
Kilkukrotnie próbowaliśmy skontaktować się z prezesem Bytovii. Jednak jego telefon cały czas milczy.















