
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoWarszawa. Przedsiębiorcy domagający się całkowitego odmrożenia gospodarki i większej pomocy rządowej zebrali się w sobotnie (16.05) popołudnie na placu Zamkowym w Warszawie. Chcieli przejść przed Sejm, ale uniemożliwiła im to policja. Doszło do przepychanek, policjanci użyli gazu, zatrzymali część uczestników. Wśród zatrzymanych był senator Koalicji Obywatelskiej Jacek Bury.
- Ponad 2,5 godziny żądałem, aby przyszedł dowódca akcji i wytłumaczył, dlaczego użyto siły wobec senatora. Nie doczekałem się. Policja nie ma odwagi, żeby przyjść i powiedzieć, dlaczego biją ludzi. Takie rzeczy działy się za komuny – relacjonował Bury.
Senator twierdzi, że wziął udział w proteście, by wesprzeć manifestujących przedsiębiorców. Interweniował, gdy policja zaczęła szarpać jednego z nich. Twierdzi, że pokazał legitymację i mówił, że jest senatorem. Policjanci mieli go podciąć i siłą wepchnąć do furgonetki.
Słuchaj w: