
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoGłogów (woj. dolnośląskie). W Głogowie na Dolnym Śląsku zmarł mężczyzna, który po powrocie z Niemiec przebywał w domowej kwarantannie. - Tego testu, niestety, nie doczekał - poinformował starosta głogowski Jarosław Dudkowiak. Na razie nieznana jest przyczyna śmierci 45-letniego mężczyzny.
- Po tym, jak stwierdzili, że mężczyzna prawdopodobnie jest w mieszkaniu, wezwano straż pożarną oraz służby ratownicze. Weszli oni do środka, oczywiście zachowując wszystkie procedury - mówi Bogdan Kaleta, rzecznik głogowskiej policji. W środku znaleziono ciało mężczyzny. Lekarz stwierdził zgon.
Jarosław Dudkowiak, poinformował zmarły 45-latek do Polski wrócił z Niemiec, jeszcze przed zamknięciem granic. Mężczyzna miał mieć gorączkę, kaszel, duszności. 16 marca - jak mówi Dudkowiak - zgłosił to szpitalowi zakaźnemu we Wrocławiu. Został pouczony, aby pozostać w domu i oczekiwać na wykonanie testu na koronawirusa.
- Tego testu, niestety, nie doczekał. Moim zdaniem wszystkie osoby, które są na kwarantannie, powinny być poddane testom. Ten przykład pokazuje, że system przygotowany przez państwo nie działa. Ludzie oczekują w kwarantannie na testy, a w tym czasie mogą umierać na różnego rodzaju inne choroby. Nie mogą być leczeni na przykład w szpitalach powiatowych. Nikt ich nie przyjmie, skoro są na kwarantannie. Tak nie może być. Panie ministrze, apeluję: testy, testy, testy - mówi starosta głogowski Jarosław Dudkowiak.
Słuchaj w: