Prawie półtora roku minęło od momentu, w którym radni z gminy Czarne przyjęli uchwałę w sprawie skierowania pozwu przeciwko Piotrowi Szubarczykowi z Instytutu Pamięci Narodowej. Do teraz sprawa nie została jednak skierowana do sądu przez gminę. A ta miała się domagać przeprosin w prasie i lokalnej kablówce oraz wpłacenia 10 tys. zł na stowarzyszenie "Szansa" z Czarnego za niewybredne określenia, jakich pracownik IPN-u użył w kwietniu 2018 roku w stosunku do mieszkańców. Podczas spotkania w Czarnem czy w późniejszym wpisie na portalu społecznościowym nazwał ich "swołoczą", "tchórzliwymi kanaliami" czy "sowieckimi agentami".
Dlaczego zatem pozew nie trafił dotąd do sądu? Jak informuje Weekend FM burmistrz Piotr Zabrocki, gminny radca prawny Władysław Rzepczyński stoi na stanowisku, że pozew musi być poparty oświadczeniami mieszkańców, którzy poczuli się dotknięci słowami Piotra Szubarczyka.
"Jak dotąd takie oświadczenie złożył tylko jeden mieszkaniec" - mówi Weekend FM burmistrz Czarnego Piotr Zabrocki.
- Ilość pewni tutaj będzie decydowała też o powodzeniu procesu sądowego, bo jeżeli okaże się, że tylko 10 może mieszkańców poczuło się obrażonych, to nie wiem, jak może skończyć się pozew sądowy, czy pozytywnie dla nas, czy negatywnie, natomiast cały czas czekamy.
Jak zapewnia Piotr Zabrocki, gmina będzie informowała mieszkańców o możliwości składania kolejnych oświadczeń. Nie został wyznaczony żaden termin, do którego można to zrobić.
Więcej na ten temat:




















