Dopiero po dwóch dniach od zdarzenia sprawca sobotniej (7.12) kolizji na alei Wojska Polskiego w Człuchowie zgłosił się na policję. Jak informowaliśmy już w wiadomościach Weekend FM, skręcający na osiedle Przylesie w Rychnowach kierowca toyoty nie udzielił pierwszeństwa przejazdu kierowcy audi i w efekcie doszło do zderzenia obu pojazdów.
W sobotę, w dniu zdarzenia, człuchowska policja informowała, że kierowcy obydwu samochodów biorących udział w kolizji byli trzeźwi. Dziś (112.12) oficer prasowy KPP w Człuchowie Sławomir Gradek tłumaczy, że nieprecyzyjnie przekazał informację pozyskaną od dyżurnego policji. Okazuje się bowiem, że na miejscu zdarzenia przebadany alkomatem został tylko 24-letni mieszkaniec Rychnów, który kierował audi. Trzeźwości sprawcy nie można było sprawdzić, bo kierowca toyoty oddalił się z miejsca zdarzenia. Na komendę zgłosił się dopiero w poniedziałek (9.12).
- Uczestnicy zdarzenia zabezpieczyli pojazdy, ustalili, że nikomu nic się nie stało i załatwią sprawę na miejscu. Sprawca kolizji powiedział, że zaprowadzi tylko do domu psa i wróci na miejsce zdarzenia. Nie wrócił jednak, zgłosił się dopiero w poniedziałek na policję w Człuchowie twierdząc, że w drodze do domu zasłabł i gdy wrócił na miejsce, nie było już samochodów.
Tłumaczy dziś Weekend FM oficer prasowy człuchowskiej policji Sławomir Gradek.
Jak nieoficjalnie dowiedziało się Weekend FM, sprawca kolizji to emerytowany strażak i mąż jednej z funkcjonariuszek Komendy Powiatowej Policji w Człuchowie. Aktualnie w tej jednostce prowadzone jest postępowanie w sprawie spowodowania kolizji przez mieszkańca Rychnów. Odpowiedzialności za oddalenie się z miejsca kolizji 45-letni kierowca toyoty nie poniesie. Taki czyn nie jest wykroczeniem ani przestępstwem.















