W nocy na drodze prowadzącej do wsi spłonął samochód. Po ugaszeniu pożaru okazało się, że w pojeździe są zwłoki człowieka. Były one tak mocno zwęglone, że nie udało się zidentyfikować osoby.
- Na razie mamy tylko przypuszczenia - mówi prokurator rejonowy w Miastku Michał Krzemianowski:
- Ciągle mówimy o dużym stopniu prawdopodobieństwa. Nie potrafimy ustalić tożsamości osoby odnalezionej w pojeździe, nie znamy przyczyn, dla których ten pojazd znalazł się w przydrożnym rowie, nie wiemy, co było przyczyną pożaru. Jest dużo hipotez, ale najbardziej prawdopodobnie mamy ustaloną tożsamość, ale to tylko prawdopodobieństwo: nie ma tego mężczyzny w domu, przy pomocy kluczy, które znaleziono w pojeździe udało nam się wejść do mieszkania tej osoby i nie ma jej tam w tym mieszkaniu.
Aby ostatecznie ustalić tożsamość ofiary, najprawdopodobniej potrzebne będzie przeprowadzenie badania DNA.
Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że osoba jadąca samochodem chciała zawrócić na drodze i wpadła do rowu. Kierowca próbował sam z niego wyjechać, ale pojazd zaczął płonąć i nie udało mu się z niego wydostać.















