Chodzący od domu do domu chłopcy za "dyngowanie" otrzymywali zapłatę do koszyka. Najczęściej były to jajka:
- Na Kaszubach nie było lania wody, natomiast był dyngus i ten dyngus polegał na tym, że gałązkami z jałowca dyngowano po nogach wszystkie panny. Im bardziej wydyngowana i więcej tego, to znaczy, że większe po prostu szanse na szczęście.
Mówi Weekend FM twórca ludowy Regina Białk, która prowadziła warsztaty poświęcone zwyczajom wielkanocnym w Kościerzynie.















