
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoDramatyczne odkrycie na śmietniku w Chojnicach.
Chojnicka policja szuka sprawcy porzucenia na śmietniku żywego psa. Osłabione i wyziębione zwierzę znalazły w poniedziałek po godzinie 10:00 dwie panie sprzątające teren przy ul. Zielonej w Chojnicach. Kobiety wezwały na na miejsce Straż Miejską, a ta przedstawicielkę chojnickiego Schroniska dla zwierząt „Przytulisko”.
- Panie, które znalazły pieska w tym pojemniku, już go wyciągnęły z niego. Piesek leżał obok pojemnika, obok leżała również torba, w której ten pies się znajdował. Wcześniej te panie zauważyły, że się popiół rusza, na szczęście - relacjonuje Weekend FM Hanna Jaworska ze Schroniska dla Zwierząt Przytulisko w Chojnicach, która pojawiła się na miejscu i zabrała psa do schroniska. Tutaj lekarz weterynarii podał psu kroplówkę i zastrzyki przeciwbólowe.
Piesek był wyziębiony, miał bardzo niską temperaturę, dlatego Hanna Jaworska podejrzewa, że w pojemniku mógł leżeć nawet kilka godzin.
- Być może w nocy się to stało. Pies nie reagował w ogóle, był jakby w takiej hipotermii, przy tym śmietniku się nie ruszał biedak, dopiero jak go tutaj w schronisku zaczęliśmy dogrzewać termoforami to zaczął otwierać oczy. Jest to maleńki piesek, maksymalnie 5,5 kilograma, z bardzo krótkim ogonkiem, jasnobeżowa sierść - mówi Hanna Jaworska.
- Według oględzin naszego lekarza piesek był pobity jakimś tępym narzędziem po główce, bo ma wylewy w oczach krwawe, kufę ma spuchniętą, w ogóle cały jest obolały, był mocno skopany - opisuje pani Hanna.
Teraz pies jest pod opieką specjalistów. Znalazł się sponsor, który zafundował mu bardzo dokładne badania w jednej z lecznic dla zwierząt w Chojnicach. Pracownicy schroniska czekają teraz na wyniki.
Sprawa porzuconego psa szybko obiegła media, również ogólnopolskie. W schronisku zwierzak otrzymał imię "Popiołek".
- Mieliśmy już nawet kilkanaście telefonów w sprawie adopcji, ale absolutnie dopóki sprawa nie jest wyjaśniona nie ma mowy o adopcji - mówi Hanna Jaworska i dodaje, że na razie zwierzak jest w takim stanie, że nie wiadomo czy z tego wyjdzie.
Nawet 5 lat więzienia
Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Chojnicach. Jak poinformowała Weekend FM asp. szt. Magdalena Rolbiecka z chojnickiej policji, teraz prowadzone są czynności zmierzające do ustalenia kto wyrzucił bezbronne zwierzę.
- Chojnicka policja rozpoczęła czynności mające na celu ustalenie osoby, bądź osób, które znęcały się nad zwierzęciem omal nie doprowadzając do jego śmierci. Wszelkie osoby mające jakiekolwiek informacje o powyższej sprawie prosimy o bezpośredni kontakt z policją lub o telefon pod numerem alarmowym 112 - mówi Magdalena Rolbiecka.
Tymczasem chojnickie schronisko dla zwierząt udostępniło na swoim profilu w internecie link do zrzutki, w której zbierane są pieniądze na nagrodę za wskazanie sprawcy pobicia i porzucenia psa.
Za znęcanie się nad zwierzętami grozi do 3 lat więzienia, a za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nawet do pięciu lat.

Słuchaj w: