
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoDo katastrofy lotniczej doszło w gminie Stara Kiszewa, w powiecie kościerskim. Przed godz. 10:00 na polu w okolicach miejscowości Wygonin spadł śmigłowiec. W katastrofie zginął mąż posłanki PiS-u Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk - dowiedziało się Radio Weekend.
Trzy osoby zginęły. Na miejscu pracują służby ratownicze. Mówi Radiu Weekend Piotr Kwidziński z policji w Kościerzynie:
- Okoliczności wypadku będzie badać policja i na pewno specjalna komisja.
Piotr Kwidziński
Na razie nie są znane przyczyny wypadku.
To śmigłowiec Robinson 44 rozbił się dziś przed południem w Wygoninie, w gminie Stara Kiszewa. Na miejscu zginęły trzy osoby.
- Na początku słyszałem głośny hałas. Nie mogłem po prostu uwierzyć własnym oczom - opowiada świadek zdarzenia Daniel Wenta:
- Było słychać na początku hałas po prostu, jakby coś tam jechało bez tłumików. Po chwili było słychać jakieś uderzenie. Spojrzałem w okno, patrzę - helikopter leży. Wziąłem telefon, wybiegłem na dwór, zadzwoniłem na 112.
Daniel Wenta
Komisja Badania Wypadków Lotniczych wyjaśni przyczyny katastrofy śmigłowca w okolicach Starej Kiszewy w powiecie kościerskim. Maszyna runęła na pole podczas próby awaryjnego lądowania. Zginęły trzy osoby - potwierdza Radiu Weekend zastępca prokuratora rejonowego w Kościerzynie Mariusz Duszyński:
- W tej chwili ustalane jest, skąd dokąd maszyna miała swój lot, jak to zostanie ustalone, będzie można zidentyfikować ciała. Na razie zostało zabezpieczone miejsce zdarzenia, jest wykonywana dokumentacja fotograficzna. Jeżeli zostaną przeprowadzone wszystkie czynności w miejscu zdarzenia, w najbliższych dniach zostanie przeprowadzona sekcja zwłok.
Mariusz Duszyński
Według nieoficjalnych informacji, śmigłowiec leciał z Borcza w kierunku Bydgoszczy. Na miejscu cały czas pracuje kilkudziesięciu policjantów, strażacy i prokuratorzy.
Nawet po przyjeździe na miejsce trudno było ocenić, jaki typ maszyny lotniczej się tu rozbił. Tak o tragicznym wypadku śmigłowca w Wygoninie mówią Radiu Weekend kościerscy strażacy.
- Otrzymaliśmy zgłoszenie o tym zdarzeniu przed godz. 10:00 od policji - relacjonuje komendant powiatowy straży pożarnej w Kościerzynie bryg. Tomasz Klinkosz:
- Dyżurny policyjny zadysponował po dwa zastępy z Kiszewy i Polaszek, z Bartoszylasu jeden zastęp i dwa zastępy ratownicze z JRG Kościerzyna. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że na polu rozbił się prawdopodobnie śmigłowiec. Pani widzi, trudno nawet ocenić, jaki typ statku powietrznego się tu rozbił. Prawdopodobnie śmigłowiec, który płonął dosyć intensywnie. Strażacy za pomocą prądów piany ugasili ten śmigłowiec.
Tomasz Klinkosz
Nie przypominam sobie, by na terenie naszego samorządu doszło wcześniej do tak tragicznego w skutkach wypadku. Tak komentuje katastrofę śmigłowca w Wygoninie zastępca wójta gminy Stara Kiszewa Andrzej Hinc:
- Trudno mi powiedzieć, odnieść się historycznie do takich zdarzeń, ale o takim charakterze i wypadek lotniczy na pewno w mojej pracy zawodowej po raz pierwszy.
Andrzej Hinc

Słuchaj w: