
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoNa wyrok trzeba jeszcze poczekać.
Proces się już zakończył, a na wyrok trzeba jeszcze poczekać. Sąd Rejonowy w Człuchowie wysłuchał mów końcowych w sprawie, w której były burmistrz Debrzna Mirosław B. odpowiada za nielegalna wycinkę lasu i kradzież drewna.
Asesor Prokuratury Rejonowej w Miastku Aleksandra Szymczak-Budnik wnioskowała o osiem miesięcy bezwzględnego więzienia i zasądzenie od Mirosława B. 312 tys. zł nawiązki. Pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego Janusz Pekrul podzielił to stanowisko i podkreślał rolę Mirosława B. w całym procederze. Ten miał uprawnienie do usunięcia wykrotów i zabiegów pielęgnacyjnych, a drwalom zlecił pozyskanie drewna na tarcicę i opał. Ponadto, we własnoręcznie podpisanych oświadczeniach fałszywie przedstawił się jako dzierżawca lasu.
Sprowadził ekipę wyspecjalizowaną, sam własnym staraniem to zrobił. Pokazał miejsce, w którym oni mają pracować. Powiedział, co oni mają tam zrobić. Pokazał to na gruncie.
Janusz Pekrul
Obrońca Mirosława B. Filip Redlarski wnioskuje o uniewinnienie, ewentualnie o łagodny wymiar kary i nieorzekanie o nawiązce. Adwokat uważa, że przeszkodą do kary finansowej jest brak opinii biegłych. Podważa też wiarygodność świadków - drwali. Uważa, że to oni powinni siedzieć na ławie oskarżonych.
Ja tym ludziom nie wierzę. Jestem przekonany o tym, że było tak naprawdę tak, że pan B. zlecił im te zabiegi pielęgnacyjne. Oni doskonale wiedzieli, co mają w tym lesie robić, ale zrobili sobie na własny użytek zupełnie inny rodzaj pracy.
Filip Redlarski
Mirosław B. na rozprawie się nie pojawił. Wyrok zostanie ogłoszony za tydzień.
Słuchaj w: