
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoZ tym kłopotem zaczynamy się mierzyć w coraz większym zakresie - mówi nadleśniczy.
Lasy prywatne ulegają fragmentaryzacji i pleni się w nich dzika zabudowa - alarmuje nadleśniczy z Przymuszewa w gminie Brusy, Artur Kowalski. W ten sposób dochodzi do nielegalnego wyłączenia gruntów z produkcji leśnej, a nad tym - zgodnie z umową z chojnickim starostą, nadleśnictwa sprawują nadzór. Mechanizm nadleśniczy opisał w trakcie ostatniej sesji Rady Gminy Chojnice - właściciele dzielą swój las na działki, a kupujący stawiają na nich domki, czy przyczepy. Tak m.in. dzieje się w kompleksie leśnym przy wyjeździe ze Swornychgaci w stronę Brus.
Ludzie kupują po prostu te działki i próbują tam na tym terenie, pomimo że to jest las, urządzać sobie jakieś swoje miejsce na ziemi dla celu wypoczynku: przyczepy, domki w środku lasu. Ten las jest wbrew prawu niszczony, przerzedzany, wycinany i na to my reagujemy zgłaszając ten fakt do dyrektora dyrekcji regionalnej w Toruniu.
Artur Kowalski
Mówił do gminnych radnych nadleśniczy.
Artur Kowalski zwrócił też uwagę na zagrożenie dla samych właścicieli domków w środku lasu - susza stwarza realne zagrożenie pożarowe, a przepisy nie na darmo mówią o tym, że dom można stawiać minimum 12 metrów od ściany lasu.
Słuchaj w: