Andrzej Żmuda Trzebiatowski czuje się zniesławiony przez Jerzego Kamińskiego. To lider grupy inicjatywnej, która doprowadziła do zwołania na 19 kwietnia referendum w sprawie odwołania wójta gminy Przechlewo. Chodzi oskarżenie o prowadzenie samochodu, pomimo zatrzymanego prawa jazdy, jakie mieszkaniec Przechlewa sformułował w Weekend FM. Andrzej Żmuda Trzebiatowski konsekwentnie zaprzecza, jakoby wsiadał za kierownicę po kolizji z listopada. Pisemnie wezwał Jerzego Kamińskiego do przeprosin, grożąc mu procesem. Zdaniem wójta, słowa inicjatora referendum naruszają jego dobre imię.
Jerzy Kamiński przepraszać nie zamierza. Jak podkreśla pozwolił sobie na takie słowa, bo jest w kontakcie ze świadkiem, który miał widzieć wójta za kierownicą i jest gotowy zeznać to w sądzie.
Prawda jest taka, że jechał tym samochodem i ja się z tego nie wypieram. I to pismo z przeprosinami, które on skierował pod adresem mojej osoby, traktuję to jako próbę zastraszania mnie. A straszenie też, że on chce iść do sądu, w przeciwnym wypadku, proszę bardzo, droga jest otwarta. Zresztą pan Trzebiatowski jest już wprawiony w sprawach sądowych różnego typu.
Pomimo wielu prób, wójt nie odebrał telefonu od reportera Weekend FM. Nie odpowiedział też na SMS-ową prośbę o kontakt.














