
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoTurkusowa woda, piasek przypominający w dotyku mąkę i wszechobecny zapach goździków. Zanzibar, zwany "wyspą przypraw", to od kilku sezonów niekwestionowany król egzotycznych wyjazdów Polaków. To miejsce, które definitywnie pozwala zapomnieć o kapryśnej pogodzie i zabieganej codzienności, oferując w zamian gwarancję słońca i bajkowe krajobrazy. Ten kierunek łączy w sobie rajski wypoczynek z fascynującą kulturą. Dlaczego jeszcze tak bardzo pokochaliśmy ten kawałek Tanzanii i co koniecznie trzeba tam zobaczyć, by nie ograniczać się tylko do hotelowego leżaka?
Zanzibar idealnie wstrzelił się w potrzeby Polaków. Słońce, wysoki standard kurortów, niecodzienne jedzenie i ceny, które nie przyprawiają o bóle głowy. Egzotyka w tym wydaniu jest niezwykle przystępna. Nie trzeba spędzać doby w podróży z trzema przesiadkami - wsiadamy do samolotu w Polsce i po około 10,5 h bezpośredniego lotu lądujemy w zupełnie innym świecie, bez konieczności martwienia się o dużą różnicę czasu (jet-lag jest tu praktycznie nieodczuwalny). Do tego dochodzi słynne "hakuna matata" – to nie tylko slogan z bajki, ale realne podejście do życia mieszkańców wyspy. Oznacza "nie martw się" i udziela się każdemu turyście już po pierwszym dniu. Dla narodu, który żyje często w pośpiechu i stresie, ta afrykańska filozofia działa lepiej niż najlepsze SPA. Nie bez znaczenia jest też gościnność mieszkańców. Polacy są na Zanzibarze grupą tak liczną i lubianą, że w wielu miejscach bez problemu można się dogadać w naszym ojczystym języku. Lokalni sprzedawcy błyskawicznie łapią polskie zwroty, co daje poczucie bezpieczeństwa, a bariera kulturowa praktycznie znika.
Zanzibar to raj dla plażowiczów, którzy w zaciszu ekskluzywnych hoteli ładują baterie w spokoju i bez zbędnych aktywności, ale i odkrywcy będą mieli tam co robić. Oto lista miejsc, które warto odwiedzić, by poczuć prawdziwy Zanzibar.
Wokół wyspy Mnemba krążą rożne legendy. Większość lokalnych przewodników będzie przekonywać, że właścicielem tego skrawka lądu jest sam Bill Gates. Choć to raczej chwyt marketingowy niż fakt, dodaje to wycieczce pewnej pikanterii. Na samą wyspę wstęp mają tylko goście luksusowego hotelu, ale to, co najpiękniejsze, znajduje się wokół niej. Rejs w okolice Mnemby to obowiązkowy punkt dla fanów snorkelingu. Tutejsza rafa koralowa tętni życiem, a kolorowe rybki są tak przyzwyczajone do obecności ludzi, że jedzą dosłownie z ręki - chleb czy banany znikają w mgnieniu oka.
Stolica wyspy, a konkretnie jej stara część, Kamienne Miasto, znajduje się na liście UNESCO. To fascynująca mieszanka wpływów arabskich, indyjskich, europejskich i afrykańskich. Wąskie uliczki tworzą labirynt, w którym warto się zgubić. Obowiązkowe punkty tej wycieczki to Fort Arabski, Dom Cudów czy Muzeum Freddiego Mercury´ego (w końcu to tutaj urodził się wokalista Queen). Dobrym pomysłem będzie również wizyta na targu Darajani Market, gdzie feeria barw, zapachów i dźwięków pobudza wszystkie zmysły.
Choć nazwa "Więzienna Wyspa" może brzmieć groźnie, nie ma się czego obawiać. Co prawda w przeszłości faktycznie planowano tu przetrzymywać więźniów (dziś po zakładzie karnym zostały tylko malownicze mury), jednak wyspa zyskała zupełnie nowych mieszkańców. Mowa o gigantycznych żółwiach sprowadzonych tu z Seszeli jeszcze w XIX wieku. Te sympatyczne gady są żywym dowodem na to, że pośpiech nie popłaca. Niektóre osobniki osiągają imponującą wagę sięgającą nawet 400 kg!
Będąc na "wyspie przypraw", nie sposób pominąć wizyty na ich plantacji. To świetna zabawa połączona z solidną dawką wiedzy – podczas takiego spaceru można odkryć m.in., że pieprz jest pnączem, a ananas wcale nie rośnie na drzewie, lecz tuż przy ziemi. Wizyta na farmie przypraw pozwala wszystkiego dotknąć, powąchać i spróbować. A świeża woda kokosowa pita prosto z orzecha w takim otoczeniu smakuje wybornie.
Aby zobaczyć Zanzibar bez turystycznej otoczki, najlepiej zajrzeć do lokalnych wiosek, np. Makunduchi. To możliwość podejrzenia codziennego życia mieszkańców – od produkcji mąki ryżowej, przez tłoczenie oleju kokosowego, po budowę tradycyjnych domów. Spotkanie z dziećmi, które potrafią ucieszyć się z najmniejszego drobiazgu, oraz obserwacja prostego, szczerego rytmu życia dostarczają wrażeń, które zostają w pamięci na długo. To tam naprawdę czuć puls wyspy.
Na koniec coś zupełnie darmowego, a spektakularnego. Północ wyspy to najlepsze miejsca na podziwianie zachodów słońca. W tej części Zanzibaru pływy oceanu są najmniejsze. Woda nie cofa się kilometrami w głąb morza, więc zawsze można się kąpać, a wieczorny spektakl kolorów na niebie jest po prostu niepowtarzalny.
Zanzibar to kierunek całoroczny, ale wybór terminu zależy od tego, czego oczekujemy. Szczyt sezonu (styczeń-luty oraz lipiec-sierpień) gwarantuje idealną pogodę, ale wiąże się z wyższymi cenami. Jeśli jednak szukamy okazji i spokoju, warto rozważyć miesiące takie jak maj, czerwiec (tuż po głównej porze deszczowej) lub listopad. Wyspa jest wtedy niesamowicie zielona, hotele oferują atrakcyjniejsze ceny, a na plażach znajduje się mniej turystów. Ewentualne opady są zazwyczaj krótkie i intensywne, a po nich szybko wychodzi słońce. To idealny moment, by cieszyć się rajem bez nadwyrężania budżetu domowego. Zanzibar wciąga. Kto raz poczuje ten klimat, zje świeżą rybę i zanurkuje przy Mnembie, ten z pewnością będzie chciał tu wrócić.
Propozycje dostępne na Wakacje.pl to staranna selekcja wyjazdów, skupiająca się przede wszystkim na 5-gwiazdkowych komfortowych hotelach, które gwarantują najwyższy standard obsługi. Dla osób ceniących pełen relaks i wygodę doskonałym wyborem będzie opcja All Inclusive. Dostęp do prywatnej plaży oraz pełne zaplecze gastronomiczne to sprawdzony przepis na idealny reset. Zwolennicy bardziej aktywnego spędzania czasu mogą zdecydować się na pakiety ze śniadaniem i obiadokolacją, co ułatwia organizację całodniowych wycieczek. Niezależnie od wybranej opcji, oferta obejmuje dłuższe, minimum 7-dniowe pobyty, co pozwala w pełni poczuć klimat wyspy.
Komfort podróży zapewniony jest już na starcie dzięki szerokiej siatce połączeń z wielu miast, co eliminuje konieczność czasochłonnych dojazdów na lotnisko. Z myślą o osobach podejmujących spontaniczne decyzje przygotowano kategorię wycieczek Last Minute, oferującą atrakcyjne cenowo wyjazdy z wylotem w ciągu najbliższych 30 dni. Wystarczy spakować walizkę i wyruszyć ku przygodzie!
Słuchaj w: