Miał kilka pytań, ale nie mógł ich zadać - radny powiatu tucholskiego Eugeniusz Kłopotek oburzony faktem, że na sesji nie pojawił się kujawsko-pomorski inspektor ochrony środowiska ani żaden jego przedstawiciel. W materiałach sesyjnych rani mieli obszerną informację o ubiegłorocznych kontrolach oraz stanie środowiska w województwie, w tym w powiecie tucholskim. Radny chciał jednak wiedzieć więcej, w szczególności o dzikich wysypiskach i składowaniu niebezpiecznych odpadów. Na sesji komentował:
- To jest nie do przyjęcia. Nawet jeśli nie może dyrektor czy zastępca, to może być merytoryczny pracownik. Nie może być tak, że się lekceważy Radę Powiatu Tucholskiego.
Mówił Eugeniusz Kłopotek. Poparł go przewodniczący Krzysztof Dereszyński i zapowiedział ponowne zaproszenie do Tucholi gości z Bydgoszczy.
Tymczasem Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska tłumaczy, że nie złamał dobrego obyczaju ani tym bardziej prawa. Od 2019 roku nie ma już obowiązku przedstawiania informacji o swoich kontrolach, musi za to o nich poinformować zainteresowane rady. Taki zapis znajduje się o Ustawie o Inspekcji Ochrony Środowiska. W Bydgoszczy dodają jednak, że jeśli pozwalają na to obowiązki, a zapraszający wcześniej sygnalizuje, że chce poszerzonej informacji, inspektorat stara się być w danej gminie czy powiecie.
- Kujawsko-Pomorski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w dniu, w którym sesja się odbywała i również zastępca byli nieobecni. Nawet, gdyby bardzo chcieli, nie mogli brać udziału. Nie było prośby o dodatkowe jakieś wyjaśnienia. Ja mogę dopowiedzieć ze swojej strony tylko, że nie jest to obwiązek i jeżeli jest sygnalizowana jakaś szczególna potrzeba zapowiedziana, staramy się jeśli jest tylko możliwość iść w kierunku takiego rozwiązania.
Mówi Weekend FM Małgorzata Witkowska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Bydgoszczy.













