Pięciu strażaków ochotników z OSP Sępólno Krajeńskie dojechało wczoraj (19.09.) wieczorem do objętego powodzią powiatu kłodzkiego. Najpierw pomagali w samym Kłodzku, dziś (20.09.) rano zostali oddelegowani do sąsiedniej miejscowości.
- Wczoraj byliśmy w jednej miejscowości, tam pompowaliśmy z piwnic. Wygląda to tak, że co się odpompuje, to nachodzi z powrotem. Jedziemy do Ołdrzychowic, bo tam jest poziom wód gruntowych na tyle niski, że można po prostu zacząć pompować. Przed chwilą byliśmy też na takim hubie z pomocą, żeby wesprzeć w pilnym rozładunku, ale zmieniły nas wojska obrony terytorialnej i jedziemy już do naszych typowych zadań strażackich.
Mówi Weekend FM naczelnik OSP w Sępólnie Krajeńskim Artur Cetnarski.
Jak przyznaje, to, co zastali na miejscu, przypomina dosłownie krajobraz po wojnie.
- Wszystko jest zawalone na poboczach wszystkim tym, co znajdowało się w dolnych kondygnacjach domów: meble, wyposażenie. Drogi są w miarę uprzątnięte, ale wszystkie chodniki są kompletnie zawalone wyposażeniem domów, mieszkań, sklepów, wszystkiego.
Dowiedz się więcej:
Wczoraj (19.09) wieczorem dojechali do Kłodzka i zostaną tam niemal przez cały weekend. Grupa strażaków ochotników z Sępólna Krajeńskiego pojechała na południe Polski pomagać w usuwaniu skutków powodzi. Jak sami mówią, zastali na miejscu apokaliptyczny krajobraz:
Z Arturem Cetnarskim, naczelnikiem OSP w Sępólnie Krajeńskim tuż po porannej odprawie w sztabie kryzysowym w Kłodzku rozmawiał Maciej Bór.


































