
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoWyrok ma zostać wydany 25 września.
Nie było nowych wniosków dowodowych, były za to mowy końcowe. Proces w sprawie pożaru w chojnickim hospicjum, w którym w styczniu 2020 roku zginęły cztery osoby, jest już na ostatniej prostej. Na ławie oskarżonych są - przypomnijmy - szefowie placówki, czyli Barbara Bonna i Jerzy Krukowski, którzy m.in. odpowiadają za niedopełnienie obowiązków z zakresu ochrony przeciwpożarowej.
Dziś obydwoje byli w sądzie i prosili o uwolnienie ich od zarzutów.
- O co pani prosi w ostatnim słowie?
- O uniewinnienie.
- A ja proszę Wysoki Sąd o sprawiedliwy wyrok, w moim przekonaniu o uniewinnienie.
Barbara Bonna i Jerzy Krukowski
Mówili oskarżeni.
Wcześniej głos zabrał prokurator. Uznając, że wina oskarżonych, czyli m.in. brak szkoleń BHP i przeciwpożarowych pracowników czy brak zaleconych przez straż hydrantów, nie budzi wątpliwości, zażądał dla nich kary więzienia w zawieszeniu.
- W ocenie oskarżenia obszerny materiał dowodowy zgromadzony w niniejszej sprawie nie pozostawia najmniejszych wątpliwości, że oskarżeni dopuścili się popełnienia zarzucanych im czynów. W imieniu Prokuratury Okręgowej w Słupsku wnoszę o uznanie oskarżonych za winnych i wymierzenie im następujących kar w stosunku do każdego z nich: kary 1 roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na okres próby do lat 3.
Andrzej Malczewski
Mówił prokurator Andrzej Malczewski.
Zupełnie odmienne zdanie mieli obrońcy. Według nich, winy Barbarze Bonnie i Jerzemu Krukowskiemu nie udowodniono, a hospicjum pod ich rządami było prowadzone sprawnie i rygorystycznie. Tomasz Kopoczyński i Krzysztof Kanty przekonywali, że brak hydrantów w placówce w chwili pożaru nie miał znaczenia.
- Czy istnieje związek przyczynowy między konsekwencjami zdarzenia, między śmiercią i pożarem, a niezamontowaniem hydrantów? Więc my takie związku absolutnie nie widzimy.
- Ja rozumiem, że są wymogi, że są przepisy, które wymagają żeby ktoś tam był świętszy od papieża, które wymagają zainstalowania hydrantów. Nie wiem, czy to jest dobre, czy to jest złe, w każdym razie nie widać z tego materiału dowodowego, by te hydranty były urządzeniami zbawiennymi.
Tomasz Kopoczyński i Krzysztof Kanty
O tym, jak sprawę oceni sąd, przekonamy się już 25 września podczas ogłoszenia wyroku.
Więcej na ten temat powiemy w materiale naszej reporterki Anety Czupryniak jutro (12.09.) po godz. 9.00.
Słuchaj w: