
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoPo jego występie w Paryżu szerokim echem odbiły się słowa krytyki, jakich nie szczędził działaczom Polskiego Związku Zapaśniczego.
"Być może kiedyś będę potrafił cieszyć się z tego piątego miejsca. Dziś czuję sportowy niedosyt" - tak Arkadiusz Kułynycz komentuje swój udział w Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu. Wychowanek Zapaśniczego Klubu Sportowego Miastko - poprzez repasaże - doszedł w nich do walki o brąz stylu klasycznego w wadze do 87 kilogramów. Przegrał jednak z rywalem z Ukrainy i musiał zadowolić się piątym miejscem.
Jest mi przykro, ponieważ byłem gotowy na ten medal. Podporządkowałem całe życie pod to, żeby znaleźć się na igrzyskach i przywieźć z nich medal. Cóż mogę powiedzieć? Gdybym mógł jeszcze raz zawalczyć tę walkę, to prawdopodobnie zawalczył bym ją tak samo. Ukrainiec był tego dnia ode mnie lepszy i to trzeba mu przyznać.
Arkadiusz Kułynycz
Mówi Weekend FM Arkadiusz Kułynycz.
Po jego występie w Paryżu szerokim echem odbiły się słowa krytyki, jakich nie szczędził działaczom Polskiego Związku Zapaśniczego. Poszło o sparingpartnera, którego nie pozwolono mu zabrać do stolicy Francji.
Jeżeli coś nie jest nie tak, no to zawsze otwarcie o tym mówię, nie zważając na konsekwencje. Nie przyjechał mój sparingpartner, przyjechały osoby towarzyszące z działaczami. Jest mi przykro. Zrobiono to specjalnie. Jedynemu nie pozwolono mi pojechać ze sparingpartnerem.
Arkadiusz Kułynycz
A dłuższej rozmowy z Arkadiuszem Kułynyczem wysłuchacie dziś (23.08.) o 16.30 w "Sportowym Weekendzie" w Weekend FM.
Słuchaj w: