Dostosowanie dawnej siedziby banku PKO na potrzeby Warsztatu Terapii Zajęciowej i Centrum Opiekuńczo-Mieszkalnego, budowa deszczówek i dróg np. na ulicy Willowej, Przytorowej i Osiedlu Metalowiec - to tylko kilka z planowanych inwestycji, na które w budżecie Chojnic aktualnie nie ma pieniędzy. Każde z tych zadań kosztuje od kilku do kilkudziesięciu milionów złotych.
Burmistrz Arseniusz Finster nie ukrywa, że ratunkiem byłby Krajowy Fundusz Odbudowy, na który czeka wiele samorządowców.
- Projekty do realizacji czekają na półce. Potrzebne są pieniądze z KPO. Bez nich samorządy sobie nie poradzą - mówi Arseniusz Finster.
- Jestem przekonany, że samorządy muszą być beneficjentem części środków z KPO, a nie tylko budżet państwa czy centralne instytucje. Samorządy bez wsparcia rządowego przy takim sposobie finansowania dochodów samorządów przez budżet państwa stracą zdolność do realizacji inwestycji. Impet jeszcze inwestycyjny na ten rok mamy duży, mamy w budżecie około 50 mln zł na inwestycje, ale patrząc na kolejne lata musimy zdobyć środki zewnętrzne.
Mówi burmistrz Arseniusz Finster.
Aktualnie w mieście realizowane są inwestycje dofinansowane m.in. z Polskiego Ładu oraz z innych programów unijnych.














